Po raz kolejny, przeklinając całą technologię w Kapitolu, wyjeżdżam windą na szesnaste piętro. Kiedy wreszcie jestem na swoim piętrze, oddycham z ulgą. Jak na jeden dzień zupełnie wystarczy mi przeżyć, takich jak jeżdżenie tym mugolskim ustrojstwem w górę i w dół. Widocznie mieszkanie tutaj do końca życia
byłoby dla mnie jeszcze cięższe niż igrzyska.
byłoby dla mnie jeszcze cięższe niż igrzyska.